Table Of Content'4-
GŁOŚNE RZYMSKIE
PROCESY KARNE
MACIEJ JOŃCA
GŁOŚNE RZYMSKIE
PROCESY KARNE
ZAKŁAD NARODOWY IM. OSSOLIŃSKICH - WYDAWNICTWO
WROCŁAW 2009
Ossolińskich -Wydawnictwo SPIS TREŚCI
zo.o., Wrocław 2009
we Wrocławiu Sp-
Wstęp 7
Na okładce I. Fikcja i prawda 11
Chrystus przed Piłatem,
II. Smutny koniec prawodawcy 28
ilustracja z Ewangeliarza z Rossano, VI w. n.e.,
obecnie w skarbcu katedry w Rossano III. Ludzie i bogowie 43
IV. Krzyk i cisza 58
Logo serii JACEK ŚWIERAD V. Zemsta Prozerpiny 72
Projekt okładki EWA KUTKOWSKA VI. Potężny spisek 87
Redaktor Wydawnictwa LUCYNA ANNA JACHYM VII. Niewiarygodna zbrodnia 103
Indeks JOLANTA KONDRO VIII. Trzeba tylko rozpocząć... 119
IX. Namiętność, prawo i polityka 143
Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo we Wrocławiu Sp. z o.o.
pl. Solny 14a, 50-062 Wrocław X. Autorytet i alkowa 163
www.ossolineum.pl; [email protected]
XI. Czy jesteś królem? 184
Wydanie pierwsze XII. Meandry wolności słowa 211
XIII. Podrzutek Żydówki Salome 229
Przygotowanie do druku
Pracownia Składu Komputerowego TYPO-GRAF XIV. Niegodziwy i nieumiarkowany zabobon 246
Druk i oprawa XV. Miłość i rzadkie gatunki ryb 266
GRAPHUSPACH Sp. zo.o. Wykaz cytowanych źródeł antycznych 289
Wybrana bibliografia 299
Printed in Poland
Indeks postaci 305
ISBN 978-83-04-05016-7
Spis ilustracji 315
WSTĘP
Od wieków ludzkość zachwyca się fenomenem rzymskiego prawa
cywilnego, które dało początek wielu współczesnym porządkom praw
nym. I słusznie, gdyż Rzymianie stworzyli jeden z najdoskonalszych
systemów prawnych w historii. Lud ten jak żaden inny identyfikował się
ze swą kulturą i tradycją jurydyczną. Zgodnie ze zwyczajem rzymskie
dzieci wychowywały się, słuchając treści ustaw, a nie bajek. W ten spo
sób od małego wpajano im elementarne zasady prawego życia. Podobnie
prawnicy rzymscy duży nacisk kładli na takie pojęcia, jak dobra wiara
(bona fides) czy słuszność (aequitaś). Termin prawo (ius) wyprowadzali
od sprawiedliwości (iustilia\ D. 1.1.1 pr.). W ich odczuciu sprawiedli
wość była to „stała i trwała wola oddania każdemu tego, co mu się nale
ży” (D. Ll.lOpr.).
Nie ustrzegło to wszakże stolicy ówczesnego świata od problemów
społecznych, które z równą jaskrawością obserwujemy współcześnie. Na
terytorium miasta Rzymu, które następnie rozrosło się w śródziemno
morskie supermocarstwo, bezustannie dochodziło do mniej lub bardziej
ostentacyjnego łamania prawa. Morderstwa, świętokradztwa, spiskowa
nie przeciw władzy, korupcja, cudzołóstwo, seksualne molestowanie nie
letnich, czary i wiele innych występków stanowiły nieodłączny element
życia w Imperium Romanum. Państwo starało się z całą bezwzględno
ścią reagować na wszelkie społeczne patologie, czego efektem stał się
na bieżąco uzupełniany katalog ustaw definiujących poszczególne prze
stępstwa oraz zalecający wdrażanie odpowiednich procedur przeciw ich
sprawcom.
Ludzie oskarżani o łamanie prawa stawiani byli przed sądami, które
miały zadecydować o ich dalszym losie. Rozprawy przed trybunałami
karnymi częstokroć przeradzały się w prawdziwe spektakle, które ściąga-
7
o Czytelniku poszukującym relaksu niż skrzętnym badaczu prawa rzym
skiego świadomie nadałem rozważaniom konwencję gawędziarską. Dla
tego poszczególne, swobodnie opowiedziane historie okraszone zostały
nej publiczności, żywo reagującej n )udzi z aryst0.
licznymi dygresjami i anegdotami. Przyjęto porządek chronologiczny.
dzie należało do dobrego tonu. nabierali oratorskiego do-
Analizując przywoływane przypadki, opierałem się przede wszystkim
kratycznych rodzin było to mi J , populamości wśród ludu,
na źródłach. Tam, gdzie było to konieczne, pokusiłem się o krytyczną
świadczenia oraz zysk.wal szansę na Py
ocenę wykorzystanego materiału. Wszystkie teksty łacińskie, greckie
Tymczasem plebs pojaw ęP a także delektować się kunsz-
i hebrajskie przytoczone zostały w języku polskim. W miejscach, w któ
lub antypatię w wn u Qrator ■ w. Częstokroć podczas procesów rych nie został zamieszczony przypis z nazwiskiem tłumacza, posłuży
lu^Ski m narodzin wielkich karier, upadku uznanych autory_ łem się przekładem własnym. Zaskakująco dużą liczbę przypisów, jaką
letów a nawet interwencji sił nadprzyrodzonych które na swój sposob zawiera niniejsza praca, należy złożyć na karb specyfiki opisywanej ma
usiłowały zaświadczyć o winie lub niewinności obwinionego. terii oraz chęci dochowania naukowej rzetelności. Wierzę, że dodatkowe
Niektóre procesy natychmiast zyskiwały ponadprzeciętną popular objaśnienia przyczynią się do zwiększenia klarowności wywodu, a nie
ność. Działo się tak głównie ze względu na odrażający charakter prze jego rozbicia.
stępstwa, pozycję społeczną oskarżonego, siłę wymowy oskarżyciela W trakcie pisania książki korzystałem z doświadczenia moich Przy
lub obrońcy czy też osobliwe okoliczności, jakie towarzyszyły sprawie. jaciół, miłośników starożytności. Ich cenne uwagi okazały się niezwykle
Wiele z nich zostało dosyć dokładnie opisanych przez starożytnych auto pomocne w opracowywaniu przedstawionych historii. Szczególne po
rów, co pozwoliło im przejść do historii. W oddawanej do rąk Czytelnika dziękowania za twórczy wkład w powstawanie niniejszej pracy pragnę
książce zebrano kilkanaście takich rozpraw. złożyć na ręce dr Agaty Łuki z Katedry Filologii Łacińskiej KUL oraz
Na polskim rynku istnieje kilka monografii odnoszących się do słyn dra Dariusza Słapka z Katedry Historii Starożytnej UMCS. Wiele cen
nych procesów w dziejach ludzkości. Z ostatnich warto wymienić Naj nych impulsów dotarło do mnie także podczas dyskusji ze studentami
większe procesy w historii świata pod red. N. Laneyrie-Dagen (Mak, z Sekcji Praw Antycznych KNSP KUL. Wyrazy wdzięczności składam
Wrocław 1997), 100 najsłynniejszych procesów pod red. E.W. Knappma- na ręce jej przewodniczącej, Pani Izabeli Precz. Zobowiązany jestem tak
na (Świat Książki, Warszawa 1998), Niezwykłe procesy Ewy Stawickiej że Pani Elżbiecie Wielkosielec z Biblioteki Instytutu Filologii Klasycz
(C.H. Beck, Warszawa 1998) oraz Hekate. Zdrajcy, skandale, procesy nej KUL, która stworzyła mi znakomite warunki do zbadania antycznych
(Videograf, Katowice 1999). Dostępne prace cechuje dosyć duży roz źródeł, oraz Panu Karolowi Cechowi z Instytutu Historii Sztuki KUL za
rzut chronologiczny i co za tym idzie - skłonność do powierzchownego udostępnienie ilustracji.
traktowania opisywanych problemów. Wydaje się, że zawężenie obsza-
m poszukiwań może przynieść lepsze efekty. Głośne rzymskie procesy
karne stanowią pierwszą pozycję wydaną w języku polskim, w całości
poświęconą procesom, które odbyły się w starożytnym Rzymie.
dziele ZT pZ f?ak°D lty niemiecki romanista Detlef Liebs w swoim
(CH Beck Miińch 67 ?nn°n5 Ben,lmle Pnzesse der roniischen Antike
” pr“"icz’™
techniczna strona Pypac?ow- Osoby zainteresowane bardziej
ividKow zuuj). Z mysią bardziej
8
L FIKCJA I PRAWDA
U zarania swego istnienia państwo rzymskie stanowiło małą osadę
zamieszkaną przez rolników i pasterzy. Społeczeństwo trwało w ciągłej
gotowości i dyscyplinie wobec nieprzyjaznego nastawienia zamieszkują
cych sąsiednie terytoria plemion latyńskich i etruskich. Zgodnie z legen
dą jednym z nich byli mieszkańcy ulokowanej na północny wschód od
Rzymu osady Alba Longa. Sąsiadujące ludy nie darzyły się szczególną
sympatią. Zarówno rzymscy, jak i albańscy pasterze regularnie organi
zowali łupieżcze wyprawy na terytorium sąsiada. Uciążliwe naruszanie
granic postanowiono zakończyć wojną (Liv. 1.22).
Obie strony poczyniły do niej staranne przygotowania. Krótko przed
rozpoczęciem działań zbrojnych król Albańczyków, Kluiliusz, zmarł. Na
jego miejsce wybrano dyktatora Mettiusza Fufecjusza, który przed de
cydującym starciem spotkał się na prywatnej rozmowie z królem Rzy
mian Serwiuszem Tulliuszem. Albańczyk przypomniał, że oba ludy mają
wspólne korzenie, jako że wywodzą swe pochodzenie od trojańskich
uchodźców. Następnie zwrócił uwagę, iż mająca się rozegrać bitwa przy
ciągnie uwagę Etrusków, którzy, po wyeliminowaniu jednej strony w bra
tobójczym sporze, z pewnością nie zawahają się uderzyć na osłabionego
walką zwycięzcę. Król Rzymian uznał argumenty swego przeciwnika za
rzeczowe. Wspólnie postanowiono znaleźć sposób rozwiązania sporu,
który pozwoliłby uniknąć masakry na polu bitwy (Liv. 1.23).
Ostatecznie zdecydowano się na pojedynek. Obie strony wybrały po
trójce braci, którzy mieli walczyć w imieniu swego ludu. Rzym oddał losy
w ręce trzech Horacjuszy, mieszkańcy zaś Alba Longa wystawili jako re
prezentantów trzech Kuriacjuszy. Przed rozpoczęciem starcia oba państwa
zawarły porozumienie, zgodnie z którym zwycięski lud obejmie zwierzch
nictwo nad ludem reprezentowanym przez stronę pokonaną.
11
Postawa obu ludów opierała się na głębokim przekonaniu, że potęż
niejsi bogowie zapewnią zwycięstwo swemu faworytowi. Wiara w po
moc pozaziemskich sił, świadczoną w słusznej sprawie, stanowiła w sta
rożytności zjawisko powszechne. Goliat, zanim przystąpił do walki,
„przeklinał Dawida przez bogi swoje”. „Rudy młodzieńczyk i piękny na
wejrzenie” bez trwogi odpowiedział:
Ty idziesz do mnie z mieczem i z oszczepem, i z puklerzem, lecz ja idę do ciebie w imię
Pana zastępów, Boga hufców Izraelowych, którym urągałeś. [...] nie mieczem, ani oszcze
pem wybawia Pan; bo jego jest wojna i poda was w nasze ręce (Sam. 1.17.45-48)’.
Podczas oblężenia Troi, kiedy łajany przez brata Parys zgodził się na
pojedynek z Menelaosem, Hektor w następujący sposób przemówił do
Greków:
Teraz, Trojanie i w pięknych nagolennicach Achaje,
słów Aleksandra posłuchajcie - to on tę wojnę rozpętał.
Wzywa dziś jednych i drugich - Trojan i wszystkich Achajów,
Aby broń piękną zrzuciwszy, na ziemi ją żyznej złożyli.
W środku zaś on z Menclajem, kochankiem Aresa, wystąpi,
by o Helenę i skarby zabrane bój stoczyć zażarty.
Który z nich obu zwycięży, w spotkaniu drugiego przewyższy,
Ten wszystkie skarby zabierze i żonę do domu wprowadzi.
Wojska zaś przyjaźń wzajemną i wierne niech zawrą
Przymierze (//. 3.8Ó-94)2.
W Rzymie najsłynniejszym pojedynkiem, którego wynik miał zade
cydować o losie całego ludu, stało się zmaganie Horacjuszy i Kuriacju-
szy. Przed wyruszeniem w bój reprezentanci Rzymu otrzymali od ojca
błogosławieństwo i złożyli bogom należne ofiary.
Sześciu wojowników poczęło sposobić się do walki. Przygotowy
waniu ekwipunku towarzyszył ożywiony gwar, w którym mieszały się
modlitwy, zaklęcia oraz słowa poparcia i zachęty wygłaszane przez to
warzyszy broni. Przed rozpoczęciem walki przeciwnicy pozostawili broń
w rękach sług, po czym uścisnęli się wzajemnie (Dion. Hal. 3.18.3). Na
stępnie obie armie zamilkły w pełnym napięcia oczekiwaniu.
1 Tłum. J. Wujek.
2 Tłum. K. Jeżewska.
Pertraktacje przed walką
13
one śmiertelne. Widok dwóch Rzymian oddających ducha spowodował
wybuch radości wśród Albańczyków. W ich opinii „dokończenie” trze
ciego, najmłodszego z braci było już tylko formalnością. Dysproporcja
sił była oczywista.
Żołnierze dopingujący Kuriacjuszy nie wzięli jednak pod uwagę
drobnego, acz niezwykle istotnego szczegółu. Otóż Horacjusz wyszedł
nietknięty ze starcia, w którym polegli jego bracia. Wiedział, że nie
jest w stanie stawić czoła trzem przeciwnikom jednocześnie. Był jed
nak pewny, że z łatwością pokona każdego z rannych wrogów w indy
widualnym pojedynku. Dlatego fingując ucieczkę, oddalił się nieco od
miejsca wyznaczonego do walki. Kuriacjusze rzucili się w pościg, jednak
rany nie pozwoliły im zachować równego tempa. Widząc swych prze
śladowców, podążających za sobą w znacznych odstępach, Horacjusz
gwałtownie odwrócił się, zaatakował i zabił najbliższego. Po nim ko
lejnego. W tym momencie Rzymianie, którzy w jednej chwili odzyskali
wiarę w zwycięstwo, wydali z siebie potężny okrzyk bojowy, który miał
dodać sił ich reprezentantowi. Ten jednak nie potrzebował już niczyjej
pomocy. Trzeci z Kuriacjuszy, najciężej ranny, nie był w stanie nawet
podnieść tarczy we własnej obronie. Jego śmierć stała się de facto eg
zekucją. Horacjusz wbił swój miecz w ciało klęczącego przeciwnika.
Ostrze przeszło między obojczykiem a arterią szyjną. Po wszystkim na
miejscu odarł trupa ze zbroi. Podobnie uczynił z ekwipunkiem pozosta
łych Kuriacjuszy. Rzym odniósł wspaniałe zwycięstwo (Liv. 1.25).
Pochowawszy swych poległych, obie armie powróciły do domów.
Na czele zwycięskich Rzymian kroczył Horacjusz, dumnie prezentujący
2. Pojedynek łupy zdobyte na zabitych wrogach. Lud Rzymu wylał się z miasta, by
powitać swego wybawiciela. Niedaleko Bramy Kapeńskiej bohater, ze
Przy pierwszym uderzeniu żelaza o żelazo widzów przeszedł dreszcz. wsząd otoczony wiwatującym tłumem, spotkał siostrę.
Horacja była potajemnie zaręczona z jednym z Kuriacjuszy. Kiedy
Nikt jednak nie wydał z siebie dźwięku. Wszyscy czekali na dalszy roz
ujrzała na ramieniu brata płaszcz, który własnoręcznie utkała narzeczo
wój wypadków. Ponieważ odległość oraz zgiełk wywołany walką nie po
nemu, rozplotła włosy i zaniosła się płaczem4. Głośne łkania przerywała
zwalały na precyzyjne śledzenie pojedynku, przeto przez dłuższy czas
nikt nie wiedział, która strona zyskuje przewagę. Nagle rzymscy żołnie wzywaniem imienia poległego. Następnie wśród łez dziewczyna wy
rze z przerażeniem ujrzeli dwóch Horacjuszy zalanych krwią i osuwa krzyczała w kierunku brata:
jących się na ziemię3. Kuriacjusze także odnieśli rany, jednak nie były
4 Dionizjusz z Halikamasu wyjaśnia, że wedle latyńskiego zwyczaju pan młody, uda
Dionizjusz z Halikamasu przedstawia nieco inną wersję wydarzeń. W jego relacji jąc się po swą wybrankę, powinien mieć na sobie szatę utkaną przez nią własnoręcznie
najpierw poległ najstarszy z Rzymian. Natychmiast pomścił go brat, który niedługo po
tem sam oddał życie (3.19.4-6). (3.21.4).
15
14
Najpodlejszy człowieku! Cieszysz się W czasach archaicznych karanie zbrodni popełnianych w obrębie
z zamordowania kuzyna i że swej jakże
rodziny (familia) pozostawiano w rękach prywatnych. Sprawy tego ro
nieszczęśliwej siostry pozbawiłeś małżeń
dzaju rozpatrywano na specjalnych rodowych zgromadzeniach, w któ
stwa, nędzniku! [...] Duszę jakiej dzikiej
bestii posiadasz? (Dion. Hal. 3.21.5) rych zasiadali nestorowie rodu pod przewodnictwem jednego z nich.
W razie nieszczęśliwego wypadku lub zabójstwa nieumyślnego spraw
Nastrój radości z powodu nie
ca nie ponosił żadnych konsekwencji. Zobowiązywano go jedynie do
dawnego zwycięstwa został zmąco rytualnego oczyszczenia i złożenia bogom przebłagalnych ofiar (piacu-
ny. Początkowe zaskoczenie Hora- la). Jeżeli jednak oskarżonemu udowodniono premedytację, zostawał
cjusza przerodziło się w gniew. Jego on wyklęty za pomocą przerażającej formuły: „bądź przeklęty” (sacer
siostra straciła dwóch braci, którzy estol). Człowiek, na którego rzucono klątwę, stawał się w sakralnym
polegli w obronie ojczyzny, a oto znaczeniu własnością bogów. W konsekwencji tracił opiekę państwa
śmie ostentacyjnie opłakiwać ich i rodziny. „Przypadek” wyklętego wywoływał powszechny niepokój
mordercę! W zapamiętaniu pochwy wśród ludzi, którzy obawiali się konfliktu ze światem sił nadprzyrodzo
cił miecz i jednym ciosem przebił nych. Pozbawienie opieki prawnej powodowało, że każdy bez konse
zdrąjczynię. Morderstwu, w relacji kwencji mógł zabić wyklętego (Fest. 424 L). Wolę bogów najczęściej
Liwiusza, towarzyszyło wypowie wypełniano niezwłocznie po stwierdzeniu winy i wypowiedzeniu klą
dzenie następującej formuły: twy. Nie było to jednak regułą. Gdyby Horacjuszowi nie odebrał życia
3. Scena walki
ojciec, z pewnością stan pokoju między ludźmi i bogami zostałby przy
Odejdź wraz ze swą wynaturzoną miło
ścią do narzeczonego! Zapomniałaś o bra wrócony przez któregoś z członków społeczeństwa5. Czekano jedynie
ciach zmarłych i żywym, zapomniałaś o ojczyźnie. W taki sposób niech przepadnie każda na sygnał: sacer es to!
Rzymianka, która będzie opłakiwać wroga! (1.26.4). W przypadku Horacjusza niewdzięczna rola sędziego przypadła ojcu
wojennego bohatera. Powszechnie spodziewano się, że postępowanie
Nieco inną wersję przechował Dionizjusz z Halikamasu, według któ
w tej sprawie będzie krótkie. Wszak oskarżony odebrał życie swej sio
rego Horacjusz, po spokojnym odniesieniu się do zarzutów siostiy, nie
zdołał opanować nerwów. Dobył miecza i w uniesieniu oświadczył: ’ strze publicznie, na oczach wielu świadków. Ku wielkiemu zdumieniu
społeczności Rzymu morderca został jednak uwolniony od zarzutu sio-
dz.ePwr.zceok, linniaemna wciięd!z ą[c..a. ]b Lrażcyi siz nmiengioed znaa mswoyjec hm pęrsztowdok ói ww! iePńocnei ezwwayżc więisetcw an ief aołsnzyXw-a strobójstwa (Fest. 380 L). Jego ojciec posunął się jeszcze dalej. Aby do
datkowo uwiarygodnić swe stanowisko, nie zgodził się, by ciało córki
jest już ze ™SnXedtL°go PtZy ŻyCiU’ P°dCZaS gdy tWa duSZa
przyniesiono do domu, wyprawiono zgodny z tradycją pogrzeb, a na
(3.21.6). J 8 ’ kt°reg0 Wzywasz’1 P^estań hańbić ojca oraz braci
stępnie złożono w rodowym grobowcu. Na jego wyraźne życzenie pozo
stawiono je w miejscu, w którym Horacja została zabita. Dopiero przy
Świadkowie strasznego czynu zamarli w przerażeniu. Morderstwo
padkowi przechodnie, niemogący znieść przykrego widoku, przykryli je
najbliższego krewnego (parricidium) od najdawniejszych czasów sta
kamieniami i ziemią „niczym zwłoki, których nie ma komu pogrzebać”
nowiło czyn przerażający. Postrzegano go jako złowieszczy znak, który
(Dion. Hal. 3.21.9).
burzył pokój między światem ludzi i światem bogów. Nikt jednak nie
odważył się natychmiast interweniować, gdyż wszyscy pamiętali nie- 5 Na członkach społeczeństwa nic spoczywał obowiązek natychmiastowego odebra
dawne zasługi tH oracjjusza dia fcraju Zabójca bez przeszkód wrócił do nia życia wyklętej osobie. Wierzono, że bóstwo samo upomni się o swe prawa. Ponieważ
domu. jednak jego wola była jasna, najbezpieczniejszą strategią było jej możliwie szybkie wy
pełnienie i zabicie wyklętego.
16
17